Akustyka to pojęcie, które chyba każdy kojarzy. Wiadomo że chodzi o dźwięk, może nawet żeby było ciszej. I czasem rzeczywiście tyle wystarcza. Nie brakuje jednak pośród nas osób – prawdziwych ekspertów tej dziedziny! Doradziliśmy przecież znajomemu, żeby wyłożył pokój wytłoczkami od jajek i… no właśnie… wcale nie było lepiej. Stąd też, zainspirowany treściami, które często widuję w internecie oraz wieloma opiniami, postawiłem na nieco luźniejszą serię artykułów – „obalamy mity!”.

Spokojny dzień w biurze, aż nagle na skrzynkę mailową spływa projekt wizualny bardzo małego pokoju w bloku, zaadoptowanego jako studio nagrań (reżyserka). Wizja projektanta – wszystkie ściany, cały sufit wyłożone pianką akustyczną grubości ok. 3cm, na podłogę – wykładzina! O ile wizualnie projekt nie powala, o tyle akustycznie gorzej być nie może…  Dlaczego? Wyjaśniam poniżej 😊

Odpowiedni projekt akustyczny studia muzycznego nie jest prostą sprawą – z tym trzeba się zgodzić bezapelacyjnie. W omawianym przypadku co oczywiste, mowa raczej o półprofesjonalnym zaadoptowaniu przestrzeni, której celem jest możliwie jak największe odizolowanie hałasów wychodzących na zewnątrz oraz względnie komfortowe warunki akustyczne w pomieszczeniu. Czy pomogą tu pianki? I tak, i nie…

Żeby dobrze zrozumieć problem, należy zagłębić się w odrobinę teorii. Każdy materiał, niezależnie od przeznaczenia, spełnia określoną funkcję akustyczną – drewniany blat odbija, a pianka pochłania dźwięk. To „jak dużo”, zależy od częstotliwości. Gdyby spojrzeć na współczynnik pochłaniania dźwięku pianki o grubości 3 cm, okazałoby się, że rzeczywiście działa ona niezwykle efektywnie… ale tylko w wysokim paśmie. Znaczy to, że jej pochłanianie dotyczy tylko wąskiego zakresu częstotliwości, które odbiera nasze ucho. Kluczem przy projektowaniu akustyki wnętrz jest natomiast osiągnięcie możliwie równej charakterystyki amplitudy w dziedzinie całego pasma częstotliwości. Ten zabieg paradoksalnie pogorszyłby tylko akustykę pomieszczenia – po pierwsze byłoby ono zbyt przetłumione, przez co przebywanie w nim byłoby bardzo niekomfortowe, a po drugie uwypukliłby wszystkie inne częstotliwości, zlokalizowane w średnim i niskim paśmie, skutkując dudnieniem i niekontrolowanymi rezonansami. Co jednak z izolacją? Być może celem projektanta było również wytłumienie dźwięków „wychodzących” z pomieszczenia? Niestety i tutaj nie jest to takie proste… Faktem jest, że zmniejszenie poziomu hałasu wewnątrz pomieszczenia skutkuje obniżeniem poziomu dźwięku za ścianą. Ponownie jednak, pianka akustyczna nie jest tutaj odpowiednim rozwiązaniem. Po pierwsze, dla fal o niskiej i średniej częstotliwości, czyli tych które przenikają przez ściany „najchętniej”, nie stanowi ona niemalże żadnej przeszkody. Po drugie, kwestia izolacyjności akustycznej przegrody jest ściśle związana z tzw. prawem masy – według teorii im cięższa przeszkoda, tym lepsza izolacyjność. Jak łatwo się więc domyślić, pianka akustyczna zwyczajnie tutaj nie zadziała… Co więc będzie odpowiednie?

W omawianym przypadku, mając na uwadze akustykę wnętrza, wskazane będzie zamontowanie materiałów dźwiękochłonnych w strategicznych punktach ścian, np. miejscach pierwszych odbić dźwięku. Ponadto, należy skupić się na pochłanianiu szerokopasmowym, stąd też wskazane będzie użycie materiałów o strukturze otwartokomórkowej, o grubości minimum 5 cm – zapewnią one pochłanianie nie tylko wysokich, ale też średnich częstotliwości. Co więcej, mając na uwadze niskie częstotliwości, które są nieodłącznym problemem małych pomieszczeń, w rogach należy zamontować tzw. pułapki basowe. Ograniczą one rezonanse wywołane częstotliwościami własnymi pomieszczenia. Nie należy jednak adoptować całej powierzchni ścian! Zachowanie części odbić jest jak najbardziej wskazane i nie powinno być powodem do obaw. Dodatkowo, w celu ukierunkowania dźwięku w stronę słuchacza, warto zastanowić się nad powieszeniem dyfuzora nad głową słuchacza. Jego zadaniem będzie lekkie „ożywienie” pomieszczenia oraz pozorne poszerzenie sceny muzycznej. Nieco gorzej wygląda sprawa z izolacją – tutaj nie ma rozwiązań „na skróty” i najczęściej, żeby osiągnąć zamierzony efekt, pozostaje jedynie remont…

Podsumowując jednak, wymienione w tekście trzy kroki będą naprawdę dobrym punktem wyjściowym do lepszej akustyki wewnątrz! Nic oczywiście nie zastąpi wnikliwej analizy poprzedzonej pomiarami, jednak świadomość w temacie projektowania akustyki nawet półprofesjonalnych przestrzeni, powinna być stale podnoszona.